Dodaj komentarz

„Po nitce do kłębka”

20012 zaj 2 StR - (46)Na początku było „włókienko”. Trochę skręcania – i już było nitką. Parę chwil później wyskoczył kawałek tkaniny. Potem już tylko cięcie, zszywanie – i mamy wymarzone spodenki.

Chyba każdy zdaje sobie sprawę z tego, że powyższy opis odstaje od tkackiej rzeczywistości; uczestnicy sobotnich warsztatów, widząc go, zapewne zaśmialiby się w głos.

24 listopada odbyły się drugie warsztaty z cyklu „Spotkania z przeszłością – archeologia dla dzieci” współfinansowanych ze środków europejskiego programu „Młodzież w działaniu”. Tym razem motywem przewodnim zajęć było tkactwo. Aby wcielić się w role tkacza oraz farbiarza tkanin, do budynku Instytutu Archeologii przybyło kilkanaścioro pełnych zaangażowania młodych osób oraz ich opiekunowie.

Podzieliliśmy dzieci na 3-4 osobowe grupy, przydzieliliśmy im studenckich opiekunów, po czym mogliśmy przystąpić do pracy. Na początku prezes Koła, Maciek Miścicki, opowiedział gościom czym jest (i czym NIE JEST) archeologia. Z kolei Dominik Skolimowski wyjaśnił, co należy rozumieć pod terminem „archeologia doświadczalna”. Wydaje się, że dzięki słowom wstępnym wymienionych kolegów, poszerzyło się grono pasjonatów odtwarzania przeszłości człowieka.

Zanim zacznie się tkać, warto wiedzieć, jakie surowce można wykorzystać do wyrobu tkanin. O tworzywach używanych przez naszych przodków opowiedziała nam Kamila Supeł. Dowiedzieliśmy się, jak postępowano z wełną po strzyży, gdzie najpowszechniej uprawiano len, skąd sprowadzano na obszary basenu Morza Śródziemnego bawełnę i jedwab, dlaczego niechętnie stosowno do produkcji ubioru konopie oraz jak wykorzystywano pokrzywę.

Gdy już przędziwo mieliśmy przygotowane, mogliśmy przystąpić do wytwarzania nici. Joanna Witulska zademonstrowała nam, jak posługiwać się wrzecionem obciążonym przęślikiem. Tak oto nadszedł długo wyczekiwany moment – własnoręczne przędzenie! Wszyscy perfekcyjnie poradzili sobie z tym wyzwaniem.

Następnie miejsce studentów zastąpił Krecik, bohater czeskiej bajki. Wszystkim znany pocieszny ssak w niecałe 4 minuty i w przystępny sposób pokazał nam, jaką drogę ma do przebycia len – z rośliny do spodenek.

Nikt nie lubi burych barw, więc przyszedł czas pokolorować nasze tekstylia. Tutaj ogromnego wsparcia merytorycznego udzieliły Katarzyna Głowacka oraz Emilia Mińko, działające w Studenckim Kole Naukowym Mare Nostrum. Kasia opowiedziała dzieciom o tym, czym farbowano w przeszłości oraz jak wiele przygotowań i czasu wymagał ten proces. Emilia zaś sprawowała pieczę nad praktyczną częścią tych zajęć. W ten oto sposób skrawki wygotowanych lnianych kawałków materiału szybko wylądowały w roztworach z pokruszonych liści pokrzywy, kory dębu, kurkumy, kwiatów hibiskusa i z innych naturalnych barwników. Sala szybko zapełniła się kolorowymi (czasem nawet wielobarwnymi) kawałkami tkanin. Wszystkie trafiły potem na styropianową tablicę, by uwiecznić ogrom farbiarskiej pracy, którą wykonały dzieci.

Po krótkim poczęstunku (przygotowanym przez niezastąpioną Monikę Radzikowską), przyszedł czas na utkanie materiału. Paulina Szulc przybliżyła dzieciom tematykę czegoś, co można by nazwać „rzemiosłem pasmanteryjnym”, czyli robienia krajek na bardkach. Także tym razem szybko przeszliśmy od słowa do czynu. Rozdaliśmy dzieciom bardka, nici i studentów :), by same mogły zrobić sobie po krajce. W zdumienie wprawiła nas szybkość z jaką dzieci opanowały tę nie łatwą (a dla niektórych studentów wręcz niewykonalną) sztukę. Niektóre krajki w niczym nie ustępowały tym, które możemy znaleźć u doświadczonych rekonstruktorów.

Dużym zainteresowaniem cieszył się stojący przy ścianie pionowy warsztat tkacki. Jego budowę opisała nam mgr Agata Ulanowska, która prowadzi w Instytucie Archeologii UW zajęcia ze śródziemnomorskich technik tkania. Pomagała również wszystkim chętnym przeprowadzić wątek przez bardzo długi przesmyk tkacki mechanizmu. W tym samym czasie zajęliśmy się z dziećmi tkaniem na małych krosnach. Praca okazała się tak atrakcyjna, że przedłużaliśmy wciąż czas jej ukończenia. Krosienka stały się pomysłem na prezent bożonarodzeniowy niejednego uczestnika zajęć.

Na zakończenie Dominik Skolimowski sprawdził, ile uczestnicy zdołali zapamiętać z przekazanych tego dnia informacji. Każdą poprawną odpowiedź nagradzał słodkim upominkiem. Nie zawiódł się, o czym świadczy fakt, że rozdał wszystkie cukierki!

Dzieci wyszły z naszego Instytutu bogatsze o pofarbowane kawałki materiału, własnoręcznie utkane krajki i kawałki tkanin, przęśliki wykonane według wzorców z przeszłości, brzuchy pełne podpłomyków, a przede wszystkim – ciekawą wiedzę.

Czy odnieśliśmy sukces? Niech za odpowiedź na to pytanie posłużą docierające do naszych uszu pytania: „Mamo, mamo! A wrócimy tu jeszcze?”.

Autorzy: Kamila Supeł, Michał Godzisz

Zapraszamy do galerii zdjęć (autor: Stefan M. Ronisz):
https://picasaweb.google.com/114919746144305861223/PoNitceDoKEbka

Projekt realizowany przy wsparciu finansowym Komisji Europejskiej w ramach programu „Młodzież w działaniu”

logotyp

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: