Dodaj komentarz

Modnym być – o biżuterii archeologicznie

2013 zaj 5 StR - 13W ostatni weekend lutego odbyło się kolejne, piąte już spotkanie z cyklu „Spotkania z przeszłością – archeologia dla dzieci” wspieranego przez unijny program „Młodzież w działaniu”. Tym razem tematem przewodnim była biżuteria i ozdoby.

Przybyłe wraz z rodzicami dzieci w większości już po raz kolejny zagościły w murach Instytutu Archeologii w ramach naszych warsztatów. Jak wiele wyniosły z poprzednich spotkań udowodniły już na wstępie: Monika Radzikowska nie musiała długo opowiadać, czym zajmuje się archeolog ani jakie są metody jego pracy – stali bywalcy warsztatów bezbłędnie wyjaśnili każde zagadnienie.

Przyszedł czas na zapoznanie się głównym tematem spotkania – biżuterią. Jak ważną pełni ona funkcję w ubiorze człowieka nawet dzisiaj, nie trzeba było nikomu udowadniać. Jak się okazuje, od pradziejów niewiele się zmieniło – od zawsze mieliśmy potrzebę przyozdabiania się. Uczestnicy warsztatów mieli okazję zobaczyć krótki przegląd różnorodnych ozdób, od bransolet i zawieszek, przez kolczyki, kabłączki skroniowe aż do zapinek, szpil i wielkich naszyjników, a także ozdób na głowę. Wiele z tych zabytków byłoby trudnych do określenia, gdyby nie kontekst grobowy, w jakim znaleźli je archeolodzy. Stąd wiemy, które ozdoby noszono na szyi, a którymi spinano ubranie. Co ważne, można było przekonać się, że nie tylko panie lubowały się w wyszukanej biżuterii; nie pogardzali nią także panowie, dla których równie ważne było podkreślenie w ten sposób swojej pozycji społecznej i bogactwa.

Oczywiście ozdoby zmieniały się zależnie od epoki. Aby więc zachować chronologię, Dominik Skolimowski zaprezentował nam, jak być modnym w pradziejach. Już w epoce kamienia człowiek odczuwał potrzebę piękna i tworzył ozdoby, chociażby z kłów zwierzęcych lub muszli, co dobrze obrazuje przytoczony przykład naszyjnika z zębów pieśca odnaleziony w Wilczycach. Po krótkiej prezentacji przyszedł czas na to, co wszyscy lubimy najbardziej, czyli praktykę. Każdy z uczestników warsztatów mógł samodzielnie spróbować zawiązać kieł na rzemieniu – nie udało nam się zdobyć zębów dzika, więc zastosowaliśmy zamiennik – kły rekina, które na szyi prezentowały się nie mniej dumnie. Swój naszyjnik dzieci mogły przyozdobić także muszlami ze specjalnie nawierconymi otworami.

Gdy już pierwsze pradziejowe ozdoby zostały wykonane, przyszedł czas na technologiczny krok do przodu. Emilia Mińko opowiedziała o sposobach wytwarzania paciorków szklanych. A nie była to rzecz prosta; po uzyskaniu odpowiednio wysokiej temperatury formowano je na trzpieniach w specjalnych piecach, nadając im różnorodne kształty i barwy. Niektóre z tych sposobów mieliśmy okazję wypróbować „na zimno” tworząc paciorki z modeliny. Emilia Mińko pokazała kilka sprytnych metod na tworzenie kolorowych oczek i pasków oraz „stapianie” ich w jeden paciorek. Nie minęło wiele chwil, a uczestnicy warsztatów mieli już gotowe całe naszyjniki. Wszyscy wykazali się niebywałą wyobraźnią – nie znaleźliśmy dwóch takich samych paciorków, każdy z nich był unikalny.

Nastąpiła krótka przerwa na przygotowanie stolików do kolejnej części warsztatów, podczas której uczestnicy mogli się nieco posilić; tym razem nasza kuchnia historyczna serwowała słowiańskie danie zwane „gałgankiem”.

Wreszcie Paweł Dziechciarz zaprezentował ozdoby wykonywane z drutu na przykładzie kultury łużyckiej. Ludność ta szczególnie upodobała sobie motywy czerpane z przyrody, ze szczególnym uwzględnieniem ślimacznic i łabędziej szyjki, które to odnajdujemy w pierścionkach, bransoletach i szpilach przez nią wytwarzanych. W ramach części praktycznej uczestnicy warsztatów otrzymali po kawałku drutu, z którego mogli wykonać własne, unikalne ozdoby. A pomysłów było wiele. Do pomocy dzieci otrzymały również kombinerki i drewniane mandryle do nawijania drutu. Dominowały pierścionki ze ślimacznicami na końcach, podpatrzone na slajdach z zabytkami kultury łużyckiej, ale powstało także kilka bransolet.

Gdy ozdoby z drutu zostały już wykonane, przyszła kolej na zapinki, które przedstawiła Joanna Witulska. Były to przedmioty służące do spinania szat, które w obecnych czasach zostały zastąpione przez guziki i suwaki. Często były bardzo bogato zdobione. Miały też różne kształty, przez co archeolodzy nadali im charakterystyczne nazwy; wyróżniamy więc zapinki podkowiaste, tarczowate, żółwiowate, kuszowate i wiele innych.

Niezwykle bogate wzornictwo reprezentowały zapinki wikińskie. Dzieci otrzymały plansze z kilkoma przykładami, a następnie, za pomocą gwoździa, mogły wykonać swoje własne wzory na metalowej blaszce. Technika ta nazywa się repusowaniem. Nasze zapinki były formą mocno uproszczoną, lecz mamy nadzieję, że pozwoliły naszym młodszym kolegom zrozumieć ich funkcję i zasadę działania.
Na zakończenie uczestnicy warsztatów mieli okazję nauczyć się wykonywania ozdób zwanych fingerloop. Jest to sztuka splatania kolorowych nitek nałożonych na palce, wymyślona w średniowiecznej Anglii. Spróbowaliśmy także i my. Efektem naszej pracy były różnokolorowe bransoletki, które przypadły do gustu nie tylko dzieciom, ale także i rodzicom :).

Na tym zakończyliśmy nasze warsztaty. Mamy nadzieję, że dzieci opuściły mury Instytutu Archeologii bogatsze nie tylko o własnoręcznie wykonane ozdoby, ale także w wiedzę. A już niebawem, w ostatni tydzień marca zmieniamy temat – zawitają bowiem do nas prawdziwi wojowie!

Autor: Monika Radzikowska

Zapraszamy do galerii zdjęć (autor: Stefan M. Ronisz)

https://picasaweb.google.com/114919746144305861223/ModnymBycOBizuteriiArcheologicznie

Projekt realizowany przy wsparciu finansowym Komisji Europejskiej w ramach programu „Młodzież w działaniu”

logotyp

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: