1 komentarz

Piknik Archeologiczny w Rydnie

100_5056Jak już niejednokrotnie było na naszej stronie pisane, maj to dla SKN Archeologii Doświadczalnej miesiąc wyjazdów. Dlatego też na zakończenie tego słonecznego okresu w dniach 24 – 26 maja wybraliśmy się do Skarżyska-Kamiennej na kolejny już piknik archeologiczny organizowany przez Stowarzyszenie PraOsada Rydno. Nasze ekipa mocno się rozrosła do:

– reprezentacji SKN Archeologii Doświadczalnej w składzie: Maciek Miścicki, Dominik Skolimowski i Michał Godzisz,

– reprezentacji SKN Bioarcheologii w składzie: Zuzanna Kolanowska, Weronika Karpińska i Katarzyna Seiler,

– studentów „niezrzeszonych”: Patrycja Danyło i Monika Zielińska,

– pracowników Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego: mgr Michał Przeździecki, dr Anna Gręzak, dr Elżbieta Jaskulska i dr Wiesław Więckowski.

Jako że i w zeszłym roku byli tam przedstawiciele naszego Koła, to pierwsze pół godziny spędziliśmy na różnego typu powitaniach. Potem przyszedł jednak czas na pracę, a tej była moc! W pierwszej kolejności musieliśmy zrekonsrtruować przygotowany w zeszłym roku wykop archeologiczny. Następnie trzeba było się zastanowić nad wzniesieniem sobie jakiegoś schronienia przed deszczem lub prażącym słońcem.

Przyszedł piątek, a wraz za nim przykra niespodzianka w postaci rzęsitych opadów deszczu. Nie ostudziło to jednak naszego zapału i zaraz zabraliśmy się do roboty. Po ponownym „odświeżeniu” wykopu, dzięki uprzejmości dr Anny Gręzak, mogliśmy zaprezentować odwiedzającym kompletny pochówek bydlęcy. Następnie zabraliśmy się za naszą konstrukcję. Postawiliśmy na swego rodzaju wiatę, opartą na czterech słupach wkopanych w ziemię, na planie zbliżonym do trapezu. Dach uszczeliniliśmy przy pomocy rusztowania z różnej grubości konarów, przykrytymi gałęziami brzozowymi i trzciną. Dowiedliśmy przy tym, że liściaste gałęzie kiepsko sprawdzają się, jako „najniższa warstwa” – woda po nich spływająca dziwnym trafem często odnajdywała wąską przestrzeń między karkiem a kołnierzem ;).

W obrębie naszego schronienia mogliśmy zacząć działać, a było co pokazać! Mogliśmy tu wykorzystać nasze doświadczenia płynące z całorocznej pracy z dziećmi, bo to głównie one odwiedzały nasze stanowisko. Każdy mógł ulepić własne naczynie lub figurkę (niektóre o wyjątkowo zaskakujących kształtach), które następnie suszyły się przy naszym palenisku. Udało się też pokazać, że wrzucenie mokrej gliny wprost do ognia skutkuje serią mniej lub bardziej efektownych eksplozji. Ponadto można było dużo się dowiedzieć o ewolucji, sposobach użytkowania i roli narzędzi krzemiennych i kamiennych w pradziejach. Inną atrakcją przygotowaną przez nas była możliwość obserwacji procesu wypalania naczyń drewnianych przy użyciu zwykłego żaru z paleniska.

W tym roku na piknik przyjechała ekipa bioarcheologów ze swoimi studentami. Dzięki temu odwiedzający mogli wysłuchać wykładu o roli zwierząt w życiu ludzi w przeszłości, procesach udomowienia czy badaniach archeozoologicznych. Ich obecność zaoowocowała też wzniesieniem trzech stosów, na których zostały spalone szczątki świni. Jeden ze stosów został zgaszony wodą, drugi tylko nią dogaszony, trzeci natomiast wygasł sam. Celem eksperymentu było zbadanie zależności między procesem kremacji a stanem szczątków.

Dodatkowo mgr Michał Przeździecki wspólnie z Pawłem Rzuchowskim – Wodzem plemienia ­– zorganizowali dwie wycieczki na Rydno. Każdy chętny mógł posłuchać o historii badań tego kompleksu stanowisk, a także wpływie procesów geologicznych na formowanie się i funkcjonowanie stanowisk archeologicznych.

Tyle od nas, jednak organizatorzy też nie próżnowali. Jak rok temu, można było postrzelać z łuku,  próbować wzniecić ogień za pomocą łuku ogniowego, czy też uczestniczyć w pogrzebie Wodza lub narodzinach nowego członka plemienia. Atrakcją cieszącą się wielką popularnością była też możliwość nauki gry na djembach zorganizowana przez Studium Instrumentów Etnicznych, od wielu lat współpracujące ze Stowarzyszeniem.

Nikt też nie chodził głodny. Co chwila byliśmy częstowani podpłomykami z miodem, podawanymi na liściach kapusty, i smażonymi rybami prosto z Kamiennej. Swoiste opus magnum, jeżeli chodzi o sztukę kulinarną plemienia nad Kamienną, stanowiło prosię upieczone nad ogniskiem, którego wszyscy mogli posmakować. Dla nas okazało się to dodatkowym plusem, gdyż takie „pokonsumpcyjne” szczątki mogliśmy zakopać – za rok zaobserwujemy różnego typu zmiany, które zaszły na tych kościach.

Tytułem podsumowania: współpraca Stowarzyszenia PraOsada Rydno i Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego prężnie się rozwija, czego wyrazem był między innymi tegoroczny piknik. Nie ma się zresztą czemu dziwić – obie instytucje mają zbieżny cel, jakim jest ochrona rezerwatu archeologicznego Rydno. Za rok ponownie się tam pojawimy z jeszcze większą ilością atrakcji, eksperymentów i różnego typu doświadczeń. Praktycznie jeszcze w trakcie trwania tegorocznej imprezy planowaliśmy przyszłoroczny wyjazd. I na pewno tam będziemy!

Autor: Michał Godzisz

Galeria zdjęć (autorzy: Maciek Miścicki, Dominik Skolimowski, dr Anna Gręzak)

Reklamy

One comment on “Piknik Archeologiczny w Rydnie

  1. douglas em ch.rssaaobme o d’ale, ele deu no máximo um AFAGO COM O PÉ no curintianu. ridículo que tenha sido expulso. ridículo fazer aquela cena depois. ridículo ninguém do curintias dar pelota pra ele, pois a cera tinha dado mais resultado do que eles esperavam [por isso que tavam rindo].em suma, que esses árbitros queimem nas LABAREDAS [abraço, Volunta!] do inferno e depois caiam em uma piscina de sal.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: