Dodaj komentarz

Wyprawa po szare runo – próba odtworzenia i dokumentacji strzyży owiec we wczesnym średniowieczu

04-oczekiwanie_0220 kwietnia mieliśmy przyjemność oglądania strzyży owiec w Muzeum Archeologicznym w Biskupinie. W podróż wybraliśmy się w czteroosobowym składzie: autorka, Maciej Miścicki, mgr Kamil Niemczak oraz dr Anna Gręzak, a wyprawę pomagała koordynować p. mgr Anna Grossman. Do głównych celów wyjazdu należało stworzenie szczegółowej dokumentacji opisowej i fotograficznej procesu strzyżenia oraz pozyskanie materiału do eksperymentów naukowych związanych z wczesnośredniowiecznym włókiennictwem. Ponadto chcieliśmy dokonać ewaluacji niektórych zawartych w literaturze informacji dotyczących hodowli owiec we wczesnym średniowieczu, m. in. o wpływie rasy, wieku, płci i procesu laktacji na jakość pozyskiwanej wełny.

Jako kierunek wyprawy obraliśmy Biskupin, gdyż trzymane jest tam stado owiec wrzosówek – rasy, która według obecnego stanu wiedzy najbliższa jest owcom hodowanym we wczesnym średniowieczu na terenach Polski. Jest to rasa prymitywna, czyli nienastawiona na produkcję jednego typu dóbr: wełny, mięsa albo mleka. Wrzosówki są owcami posiadającymi niezbyt dobre do produkcji włókienniczej runo – spowodowane jest to występowaniem u nich frakcji grubych włosów i kolorem okrywy włosowej, która najczęściej występuje w wariancie jasnej i ciemnej szarości, czasem zbliżonej do czerni. Ta pierwsza cecha ma wpływ na jakość otrzymywanej przędzy, a druga sprawia, że zafarbowana – nawet intensywnymi barwnikami – wełna zwykle wygląda mało efektownie.

01-wybieg03

Ryc. 1. Wybieg owiec

02-zaganianie

Ryc. 2. Zaganianie owiec

Owce w Biskupinie trzymane są przez większość roku na wybiegu (ryc. 1). W czasie niesprzyjających warunków pogodowych i wtedy, kiedy pojawiają się młode, owcom udostępniana jest prosta szopa. Strzyża zaczęła się przed południem. Do strzyżenia owiec zatrudniono specjalistę-strzygacza, który strzyże wszystkie okoliczne owce. Stado zostały zagonione do prostej szopy (ryc. 2), gdzie w napięciu wyczekiwało na dalszy rozwój wydarzeń (ryc. 3, 4).

03-oczekiwanie

Ryc. 3. Oczekiwanie na strzyżę

04-oczekiwanie_02

Ryc. 3. Oczekiwanie na strzyżę – ciąg dalszy 🙂

W tym czasie strzygacz przygotowywał swoje narzędzia pracy (ryc. 5). Wbrew naszym oczekiwaniom, przy okazji tej strzyży nie używano tradycyjnych nożyc kabłąkowych. Strzygacz używał współczesnej golarki podłączonej do sprężarki (ryc. 6), której turkot zdawał się stresować owce. Kolejno były one znoszone strzygaczowi (ryc. 7), który kładł je na plecach i, unieruchamiając ich głowy swoimi udami, przystępował do strzyżenia. Zaczynał od brzucha (ryc. 8), następnie golił boki (ryc. 9), zad, a na końcu łopatki i szyję (ryc. 10). Zestrzyżone w ten sposób runo pozostawało w jednym kawałku, z zachowaniem układu anatomicznego.

05-sprzet

Ryc. 5. Sprzęt do strzyżenia

06-sprzet

Ryc. 6. Sprężarka podłączona do prądu

07-znoszenie

Ryc. 7. Znoszenie owiec

08-strzyzenie_02

Ryc. 8. Golenie brzucha

09-strzyzenie

Ryc. 9. Golenie boku

10-strzyzenie

Ryc. 10. Golenie szyi

Po ostrzyżeniu owcy aplikowano szczepionkę (ryc. 11), a zestawione na ziemię zdezorientowane i znacznie zmniejszone objętościowo zwierzę (ryc. 12, 13) starało się trafić do reszty stada. Strzyżenie współczesną golarką było bardzo dokładne (ryc. 14), ale według strzygacza-profesjonalisty równie bliskie cięcie może otrzymać tradycyjnymi narzędziami każdy wprawny strzygacz.

11-szczepienie

Ryc. 11. Szczepienie

12-po

Ryc. 12. Po strzyży – wolność odzyskana!

13-po

Ryc. 13. Po strzyży

14-po

Ryc. 14. Po strzyży

Na trzydzieści-kilka owiec w stadzie był tylko jeden baran (ryc. 15), gdyż, zgodnie z relacją Pana Wojtka, opiekuna zwierząt w Biskupinie, gdyby było ich więcej, to mogłoby dojść do agresywnej rywalizacji, w wyniku której któryś z nich mógłby zginąć. Razem z owcami trzymano także cztery kozy (ryc. 16) – dwa samce i dwie samice, które momentami pełniły funkcję psów zaganiających.  W przypadkach, w których któraś z maciorek nie miała mleka dla swojego jagnięcia, młode mogło być wykarmiane przez kozę. Niezwykle ciekawe z punktu widzenia kierunków hodowli owiec było spostrzeżenie Pana Wojtka, według którego wiek ma niewielki wpływ na zdolność owcy do produkcji dużych ilości mleka i dobrej jakości wełny; mieliśmy okazję obejrzeć około 15-letnią owcę, która była na tyle mleczna, że wykarmiała obce jagnię. Zdaniem opiekuna zwierząt z Biskupina owce traciły na wartości użytkowej dopiero wtedy, kiedy były zbyt stare by samodzielnie się poruszać.

15-baran

Ryc. 15. Na pierwszym planie Pierwszy i Jedyny Baran Biskupiński

16-kozy

Ryc. 16. Kozy – kolejni czworonożni mieszkańcy Biskupina

Ważnym elementem naszej dokumentacji było stworzenie karty dokumentacyjnej dla procesu pozyskiwania wełny od owcy (ryc. 17).  Jej podstawowym zadaniem jest zebranie informacji, które w szerszej perspektywie mogą pomóc w wychwyceniu różnic w jakości wełny owiec jednej rasy, wynikających ze wspomnianej wyżej zmienności osobniczej oraz odmiennych warunków hodowli. Do dalszych badań, tym razem w ramach projektu „Od owcy do przędzy – próba odtworzenia i dokumentacji procesu wstępnej obróbki wełny owczej we wczesnym średniowieczu”, pozyskaliśmy kompletne runa z trzech  osobników, różniących się między sobą wiekiem i mlecznością (ryc. 18, 19, 20). Mamy nadzieję, że więcej będziecie mogli przeczytać o tym już wkrótce!

17-karta-strzyza03

Ryc. 17. Karta dokumentacyjna

18-probka

Ryc. 18. Próbka I

19-probka

Ryc. 19. Próbka II

20-probka

Ryc. 20. Próbka III

autorka: Magdalena Piątkowska

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: